ZAGROŻENIA: Na co uważać na Sri Lance?

Widoki na pola herbaciane zapierają dech w piersiach, przejażdżki tuk-tukiami na długo zapadają w pamięci a zobaczenie słoni w środowisku naturalnym jest fantastycznym doświadczeniem. Sri Lanka jest CUDOWNA, nie mogę zaprzeczyć, ale prawda jest taka, że wyjazd do tropikalnych krajów wiąże się również z ryzykiem. Jakim?

Zanim zarezerwuję loty do jakiegoś miejsca to zawsze sprawdzam, czy są jakieś ostrzeżenia przed wjazdem publikowane przez MZS na ich oficjalnej stronie internetowej. Pomysłów na październikowy urlop było wiele: Wietnam, Tajlandia, Jordania czy Iran, jednakże po sprawdzeniu wszystkich potencjalnych krajów uznałam, że Sri Lanka wydaje się być bardzo cywilizowanym i bezpiecznym krajem. I nadal tak uważam. Na co zatem należy uważać jadąc na tą przepiękną wyspę?

CHOROBY TROPIKALNE

Nie ukrywam, tego bałam się najbardziej. Zdrowie jest dla mnie bardzo ważne, dlatego pierwsze co zrobiłam to zaszczepiłam się na potencjalne choroby, jednakże na niektóre z nich nie ma szczepionki. Jakie?

  1. MALARIA – „ostra lub przewlekła, tropikalna choroba pasożytnicza. Pierwsze objawy są niecharakterystyczne – choroba rozpoczyna się dreszczami i wysoką gorączką (nawet ponad 40 °C), którym towarzyszą bóle głowy, nudności, wymioty, niekiedy biegunka, w końcowym okresie napadu pojawiają się obfite poty i następuje gwałtowne obniżenie temperatury ciała.”
    Chociaż przypadków zachorowania na malarię na Sri Lance nie było od 2012 r. to warto o niej wspomnieć, bowiem  Sri Lanka znajduję się w tzw. „obszarze malarycznym”, czyli takich rejonach świata, w których ta malaria jest lub jej nie ma.
  2. DENGA – to „infekcyjna choroba tropikalna wywoływana przez wirus dengi. Objawy obejmują wysoką gorączkę, silny ból głowy i ból ciała, a czasem wysypkę i biegunkę oraz wysypkę.  W odosobnionych przypadkach choroba prowadzi do zagrażającej życiu gorączki krwotocznej z krwotokami i może także rozwinąć wstrząs.”

Obydwie te choroby są przenoszone przez komary i mogą one dopaść absolutnie każdego. Nie ma od tego wyjątków, chyba, że ktoś już kiedyś np. chorował na dengę. Warto jednak wiedzieć, że są 4 typy wirusa dengi, zatem jeśli zachorujesz na jeden z nich to możesz zachorować na inny typ. Najlepiej jednak nie chorować WCALE.

Nie mówię tego po to, by Cię nastraszyć, ale po to, by zwiększyć świadomość, bo uważam, że ludzie zbyt często podchodzą do tego typu chorób w taki sposób:

„Skoro mój kolega mieszkał 5 miesięcy w Azji, chodził i mieszkał w dżungli i jest ciągle zdrowy to mi też na pewno nic się nie stanie! Szczególnie, że lecę na tylko 2 tygodnie!”

Przyznam szczerze, że to jest dla mnie bagatelizowanie problemu, dlatego o tym piszę. Ja o dendze dowiedziałam się, kiedy przeglądałam wiele stron internetowych przed wyjazdem, bo lekarz nie wspomniał o tym ani słowem.

O malarii owszem powiedział wszystko co wiedział i nawet przepisał profilaktykę przeciwmalaryczną, jednakże powiedział, że decyzja należy do mnie, czy chcę ją przyjmować czy nie. Jest to kosztowna profilaktyka, bowiem jedno opakowanie to koszt ok. 150 zł a by ochronić się na dwa tygodnie należy kupić co najmniej dwa opakowania i przyjmować profilaktykę w systemie: tydzień przed wyjazdem – cały wyjazd – tydzień po wyjeździe. Ja zrezygnowałam, ale jeśli planujesz wyjazd – skonsultuj się z lekarzem i podejmij decyzję w oparciu o konsultację!

JAK SIĘ OCHRONIĆ PRZED KOMARAMI?

  1. MOSKITIERA – w każdym miejscu, w którym spałam na Sri Lance była na wyposażeniu moskitiera zawieszona nad łóżkiem. Warto jednak zakupić swoją, gdyż moskitiera w hotelu może być wątpliwej jakości.
  2. MUGGA SPRAY STRONG (50% DEET) – jest to spray, którym powinno się rozpylać na ciało ok. jednego razu dziennie. Uważam, że ten spray sprawdził się naprawdę dobrze i chronił znakomicie przed komarami.
  3. OLEJEK Z CITRONELLI – jest to najskuteczniejszy naturalny środek stosowany przeciwko insektom. Kupiłam go na początku podróży po wyspie, ale moim zdaniem nie był tak skuteczny jak Mugga. Nie miałam jednak wyjścia i musiałam go stosować, kiedy skończył się spray Mugga.
  4. SPIRALA NA KOMARY – jest to spirala owadobójcza przeznaczona do zwalczania komarów i meszek na terenach otwartych. Wystarczy ją podpalić, zdmuchnąć płomień i zostawić końcówkę, która się żarzy. Wydzielająca się woń odstrasza komary. Wykorzystałam ją, kiedy siedzieliśmy na zewnątrz wieczorami.
  5. URZĄDZENIE ELEKTRYCZNE DO KONTAKTU – spotkałam to w kilku miejscach gdzie spaliśmy. Urządzenie było włączone do kontaktu i wydzielało woń, która odstraszała komary. Uważam, że warto kupić w Polsce i zabrać ze sobą, by podłączyć, gdyby nie było urządzenia na wyposażeniu w pokoju
  6. DŁUGIE RĘKAWY I SPODNIE – Szczególnie warto się tak ubrać o zmierzchu i o świcie, bo to właśnie wtedy jest najwięcej komarów. Denga jednakże zazwyczaj atakuje w ciągu dnia, natomiast malaria w nocy, dlatego warto chociaż o poranku i zmierzchu ochronić swoje ciało długimi spodniami i rękawami. Ja wchodząc na Sygirije z samego rana miałam długie spodnie, które potem przebrałam na krótkie.

CHOROBY ŻOŁĄDKOWE

Moja rada jest taka: jeść tam gdzie jedzą osoby mieszkające na Sri Lance. Wychodzę z założenia, że po pierwsze trzeba spróbować lokalnej kuchni i wesprzeć tym samym mieszkańców w ich lokalnych biznesach, ale po drugie to to, że „swój swojego nie otruje”.

Warto zatem zabrać ze sobą leki na biegunkę czy przeciwwymiotne!

NACIĄGACZE

„Do you need a tuk-tuk?”

„Do you need a drive? I can pick-up you there!”

„I have a cheap price for you!”

Na początku to było nawet super! Nie musisz szukać postoju taksówek, bo taksówkarz sam podchodzi do siebie i oferuje usługi! CZAD! Ale przysięgam, kiedy po tysięcznym razie, kiedy mówisz:

„No, thank you.”

A taksówkarz nadal za Tobą idzie i chce Cię podwieźć to może to zdenerwować.

Sri Lanka jest pełna osób, którzy chcą na Tobie zarobić, bo moim zdaniem dla nich europejczyk jest „chodzącym portfelem”, dlatego trzeba na to bardzo uważać. Bardzo często taksówkarze podają zawyżoną cenę, zatem zanim podejdziecie do taksówki zorientujcie się mniej więcej ile może kosztować taki przejazd. Moim zdaniem za  2-3 kilometrowy odcinek nie powinniście zapłacić więcej niż 250 rupii lankijskich.

Ważne jest, by zawsze zapytać o cenę zanim cokolwiek kupicie czy wsiądziecie do taksówki. Od razu przypomina mi się historia, kiedy byliśmy w Maroku i zapłaciliśmy za dwa zdjęcia przy wielbłądzie 25 złotych, bo nie zapytaliśmy przed zrobieniem zdjęcia ile będzie to kosztowało.

RUCH DROGOWY

Jeśli ktoś mi kiedyś powie:

„Polacy nie mają kultury jazdy.”

to odpowiem

„Pojedź na Sri Lankę to zrozumiesz, że Polacy jeżdżą bardzo kulturalnie i zgodnie z przepisami.”

Przysięgam, czułam zagrożenie życia, kiedy kierowca starego autobusu jechał w nocy bardzo krętą drogą ponad dozwoloną prędkość! Wyprzedzanie „na trzeciego”, „szybka jazda” czy jazda starymi autobusami to norma i nikt się tym nie przejmuje.

Uważam, że to istotne zagrożenie, jednakże nie warto z tego powodu rezygnować z jazdy autobusami. To jedna z najlepszych atrakcji na Sri Lance. Dzięki temu możecie zobaczyć jak na co dzień Lankijczycy poruszają się po wyspie – tego trzeba doświadczyć.

DZIKIE ZWIERZĘTA

Ciężko jest się przyzwyczaić, gdy po ścianie w pokoju chodzi jaszczurka, przy ulicy waran a w niektórych miejscach można zobaczyć nawet chodzące małpy. O tyle, o ile z małą jaszczurką można sobie poradzić to na polach herbaty Liptona mała małpka przygotowywała się do ukradnięcia nam plecaka. 

Na Sri Lance można spotkać węże, pijawki czy skorpiony, ale jeśli nie zamierzasz się zapuszczać w głąb wyspy to nie ma się o co martwić. Warto jednak mieć to na uwadze, że to nie Polska a jednak kraj tropikalny.

Sri Lanka jest cudowna, naprawdę i warto zaryzykować, by przeżyć niesamowitą przygodę. Warto jednak odpowiednio się przygotować do wyjazdu, by jak najbardziej zminimalizować szansę na ukąszenie zarażonym komarem czy złapanie biegunki.

Pozdrawiam ciepło!

Udostępnij to...
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin

2 Replies to “ZAGROŻENIA: Na co uważać na Sri Lance?”

  1. Tylko mała uwaga. Tajlandia jest bardziej cywilizowana od Sri Lanki, choć bardziej niebezpieczna 🙂

    1. Magdalena on Tour says: Odpowiedz

      Jasne, że jest bardziej cywilizowana niż Sri Lanka, ale nie chciałam lecieć do Tajlandii, bo właśnie jak dla mnie jest za bardzo turystycznie. Myślałam, że Sri Lanka jest zaraz za Tajlandią, ale się myliłam. Po tegorocznym Wietnamie, myślę, że Sri Lanka nie jest wcale taka cywilizowana 🙂 Ale właśnie od tego są wyjazdy – by weryfikować moje „wydaje mi się”.
      Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz