„Też bym chciał/a wyjechać, ale…” czyli 5 wymówek, by nie podróżować

Chcesz, ale to jest za drogie? Chcesz, ale się boisz? Ile jeszcze rzeczy wymyślimy, by nie podróżować a jedynie o tym marzyć? Fakt jest taki: dopóki nie pozbędziesz się wymówek, nie weźmiesz sprawy w swoje ręce, nie przełożysz marzenia w cel i nie zaczniesz działać to sprawa jest prosta – będziesz tylko siedział i oglądał zdjęcia innych z podróży po całym świecie. To jak?

Dobra, święta nie jestem, bo też wielokrotnie ulegam wymówkom w innych dziedzinach życia i muszę nieustannie nad tym pracować, ale prawda jest jednak taka, że tych o podróżowaniu już się pozbyłam. Bo zauważyłam, jak wiele można zyskać dzięki temu, że odwiedza się różne zakątki świata. Wedle sentencji:

Travel is the only thing which you buy that makes you richer

Jakie zatem są najpopularniejsze wymówki przed podróżowaniem? Obalam je!

1. Podróżowanie jest za drogie

Zawsze jest tak, że by mieć jedno to trzeba poświęcić drugie. Z wyjazdami jest dokładnie tak samo. Jeśli chcesz pojechać na wakacje na drugi koniec świata i nie chcesz zorganizować wyjazdu na tzw. „low cost” to trzeba będzie z czegoś zrezygnować na rzecz wyjazdu. To tak, jak w przypadku wybierania kierunku wyjazdu – trzeba określić priorytety. 

Ponadto, podróżowanie naprawdę nie musi być drogie. Jeśli organizujesz wszystko samodzielnie to można znaleźć tani lot (poza sezonem), spać trochę dalej od centrum czy spacerować po mieście zamiast płacić na komunikacją miejską. Przykładowo po podróżowaniu po zachodnim wybrzeżu USA wynajęłyśmy samochód w 5 osób (i zrobiłyśmy nim prawie 4000 km w 2 tygodnie) z najniższym ubezpieczeniem, spałyśmy w namiocie zamiast motelach a jadłyśmy w barach szybkiej obsługi. Da się!

2. Nie znam języka

Moja ciocia od kilku lat podróżuje sama z wnuczką po Europie pomimo tego, że nie zna języka. Umożliwia jej to biuro podróży. Jeśli zatem naprawdę boisz się samodzielnie zorganizować podróż to biuro podróży – mimo tego, że mocno ogranicza – jest rozwiązaniem dla Ciebie.

Warto jednak wiedzieć, że jest wiele krajów, w których nie jest możliwe porozumiewanie się po angielsku (a ciężko przecież mówić w każdym języku!) a ludzie i tak samodzielnie tam jeżdżą. W dobie Internetu jest o wiele prościej, bo wszystko możemy wyszukać. Nawet to, jak o coś się zapytać w języku, którego nie znamy. Możemy nawet włączyć GPS, który nas zaprowadzi do atrakcji, którą chcieliśmy zobaczyć. Dlaczego więc „nie znam języka” jest dla nas aż takim ograniczeniem?

3. Boję się, że mnie napadną/okradną

A gdzie nie mogą napaść czy okraść? W Twoim mieście to też może się stać! Oczywiście, że są na świecie miejsca, które są mniej lub bardziej niebezpieczne, dlatego przed wyjazdem trzeba się zorientować, jakie są zagrożenia. To pozwala zminimalizować je praktycznie do zera. Zawsze trzeba zachować szczególną ostrożność, bo przecież nie wiemy co i kiedy może nas spotkać, ale nie jest to powodem do tego, by całkowicie zrezygnować z wyjazdów. Nieprzyjemne sytuacje mogą się wydarzyć zawsze i wszędzie, dlatego należy mieć to na uwadze, ale błagam nie popadajmy w paranoje! Czytajmy, miejmy oczy szeroko otwarte i dbajmy o własne bezpieczeństwo. Co jak to, ale moją zasadą jest to, by nigdy nie oszczędzać na własnym bezpieczeństwie!!!

4. Nie mam z kim jechać

Gdybym dała się ograniczać tej wymówce to nigdy nie poleciałam do Stanów Zjednoczonych i nigdy bym nie przeżyła przygody swojego życia. Tak bardzo chciałam polecieć do USA, że samodzielnie zorientowałam się jak wyjechać, zapisałam się na program i poleciałam. A potem znalazłam na forum ludzi, z którym zrobiłam dwa road trip’y po wschodnim i zachodnim wybrzeżu.

Jak zatem znaleźć ludzi? Jeśli nie masz partnera/ki lub Twoi znajomi nie są zainteresowani wyjazdem to jest wiele grup na Facebook’u, gdzie ludzie poszukują swoich towarzyszy podróży. A jeśli to zawiedzie to zawsze można wykupić zorganizowaną wycieczkę i jechać samemu. Tam też poznaje się ludzi. Ja jadąc autokarem do Rumunii poznałam mężczyznę, który jechał do Bułgarii i dzięki temu podróż minęła szybciej. A swoje zdjęcia z podróży oglądamy do dzisiaj. Pamiętaj: jeśli chcesz znajdziesz sposób a jeśli nie chcesz, znajdziesz powód!

5. „Z dziećmi nie polecę przecież do Azji”

A dlaczego nie? Owszem, sama jeszcze nie mam dzieci, więc nie wiem jak to jest, ale obserwuję na Instagramie wiele par, które organizują swoje wyjazdy z malutkimi dziećmi (nawet takimi co mają 4 miesiące!), fora podróżnicze na Facebook’u też pękają w szwach od pytań jak np. wyglądają warunki mieszkalne na Sri Lance i czy spokojnie można polecieć z maluchem. Nie powiem, jest to imponujące, tym bardziej, że są to również wyjazdy do Ameryki Południowej czy Azji. Z pewnością takie wyjazdy nie są łatwe i wymagają większych przygotowań, ale nie jest to niemożliwe.

Czytałam kiedyś artykuł o rodzinie, która prowadziła taki tradycyjny styl życia, czyli rodzice zapracowani i często się mijali, dzieci chodziły do szkoły i te życie im uciekało. Pewnego dnia, usiedli i zdecydowali, że zabierają swoje dzieci w podróż dookoła świata. Trwała ok 1 roku. I ktoś mógłby zapytać: a to dzieci nie chodziły szkoły? Wierzę, że w ciągu tego roku dzieci tak bardzo rozwinęła ta podróż, tak bardzo otworzyła oczy, że 1 rok przerwy nie zaszkodził a wręcz przeciwnie rozwinął jeszcze bardziej! Czy nie warto zatem organizować takich wyjazdów z dziećmi?

„Tobie się łatwo mówi, bo…”

Jeśli zatem na wszystkie moje wytłumaczenia jest taka odpowiedź to znaczy, że po prostu nie chcesz podróżować. Kluczowe w tym wszystkim jest to, żeby chcieć, bo lepiej nic nie robić na siłę. Jeśli zatem masz inne priorytety i nie stać Cię na wyjazdy to okej, ale błagam, nie mów, że mi się łatwo mówi, bo ja też rezygnuję z wielu rzeczy, by podróżować. Też uczę się języka, też czytam, też organizuję. Biorę życie w swoje ręce i podróżuję, bo chcę!

Udostępnij to...
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin

Dodaj komentarz