Reisefieber przed podróżą

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nigdy nie czuł reisefieber przed podróżą. Ja czuje to zawsze, pomimo tego, że nie są to moje pierwsze wyjazdy. Czym zatem charakteryzuje się reisefieber i jak to pokonać?

Reisefieber, czyli innymi słowy „stan zdenerwowania przed podróżą” jest charakterystyczne zwykle na kilka godzin przed wyjazdem. Zadajemy sobie mnóstwo pytań:

Jak tam będzie?

Co mnie czeka?

Czy jest bezpiecznie?

Będę szczera: mam to zawsze!!! Pomimo tego, że wiem, że każdy kolejny wyjazd daje mi bardzo dużo radości, ale także nowych doświadczeń i przygód to wiąże się on z ryzykiem, bo nigdy nie wiem co nas może spotkać właśnie tam, gdzie jedziemy. Tym bardziej, jeśli jest to podróż do krajów dość mocno oddalonych od Polski.

Pamiętam, kiedy zdecydowałam się lecieć do Izraela to mój reisefieber zaczął się co najmniej miesiąc przed planowanym wylotem. Byłam w takim stanie, że nie potrafiłam nocami spać, bo w głowie miałam mnóstwo negatywnych myśli. Zastanawiałam się nawet nad tym, czy nie zrezygnować z wyjazdu, bo media i Internet przedstawiały ten kraj jako bardzo niebezpieczny, szczególnie pod względem panującego tam terroryzmu.

Nie lepiej było przed wyjazdem do Rumunii. Kraj ten, nie cieszy się zbyt dużą popularnością wśród Polaków, dlatego każdy mi mówił, że najprawdopodobniej okradną mnie i będę miała nie lada problem wrócić do Polski bez dokumentów. Poza tym, jechałam do osoby, której zbytnio nie znałam, więc stres był podwójny a myśli w głowie: „A co jeśli rzeczywiście mnie okradną albo porwą?”

Te dwie historie to nic, w porównaniu ze strachem, który mnie autentycznie pokonał. Spotkał mnie, kiedy dostałam pracę w Rumunii (2017) i miałam już zarezerwowany bilet lotniczy. Chociaż siedziało to w mojej głowie już od kilku miesięcy to kiedy dostałam pracę i zarezerwowałam bilet… Usiadłam, uświadomiłam sobie na jak głęboką wodę się rzuciłam, zaczęłam rozmawiać z bliskimi, którzy zaczęli zadawać pytania: „A sprawdziłaś, czy ta firma jest prawdziwa?”, „Jak wynajmiesz mieszkanie?”, „Czy będziesz zarabiać na tyle, by się utrzymać?” to poczułam, że decyzja ta była podjęta na zasadzie: „Jakoś to będzie, dam radę”, a stres wzrósł maksymalnie i autentycznie się poddałam.

Jak zatem poradzić sobie ze stanem zdenerwowania przed podróżą?

Słuchaj tych, którzy byli w danym kraju a nie tych, którzy znają go tylko z mediów (zwiększaj świadomość oraz wiedzę!)

Myślę, że jest to absolutnie zasada numer jeden, w każdej dziedzinie, w której chcecie osiągnąć sukces. Jeśli, ktoś, kto zna sytuację w danym kraju jedynie z telewizji a nigdy tam nie był to znaczy, że niekoniecznie jest to osoba, której zdaniem powinno się sugerować podczas wybierania kierunku podróży. Prawda jest taka, że najrzetelniejsze informacje powie Ci ta osoba, która przeżyła podróż na własnej skórze. Oczywiście, warto wziąć pod uwagę opinie osób, które są dla Ciebie ważne, ale prawda jest jednak brutalna: media często manipulują i przedstawiają negatywne fakty na temat sytuacji w danym kraju.

Osobiście, przed każdą podróżą sprawdzam ostrzeżenia dla podróżujących na stronie internetowej MSZ oraz dołączam do wielu grup na Facebook’u (związanych z moim kierunkiem podróży), jeśli nie uda mi się znaleźć osoby, która była w danym kraju. Zresztą, co więcej osób to nie jedna – można przeczytać wiele opinii. Staram się maksymalnie poszerzyć swoją wiedzę z zakresu bezpieczeństwa w kraju, do którego chcę polecieć, bo jest to dla mnie jedna z najistotniejszych kwestii.

Zadaj sobie pytanie: „Co mam do stracenia?” oraz „Co mi szkodzi?”

W życiu bywa różnie. Jednym z moich ulubionych powiedzeń jest:

„Jeśli ktoś chce znajdzie sposób, jeśli ktoś nie chce to znajdzie powód”

Myślę, że z podróżowaniem jest podobnie. Zawsze znajdą się jakieś „ale”, kiedy nie chcemy tak naprawdę gdzieś pojechać, ale myślę, że warto nawet zrobić listę „za” oraz „przeciw”, która uświadomi nam co tak naprawdę może nam zaszkodzić lub co możemy stracić przez wyjazd oraz z jakimi się to wiąże zaletami! W życiu „lepiej jest zrobić coś i żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło”. Brzmi to jak, tanie hasło, rodem z Demotywatorów, ale nie da się ukryć, że jest w nich sporo prawdy. Zatem co masz do stracenia, jak polecisz w podróż, o której od lat marzyłeś?

Podejmij decyzję świadomie a nie pod wpływem emocji

Jeśli już zagłębisz wiedzę, porozmawiasz z ludźmi oraz uświadomisz sobie, że możesz więcej zyskać niż stracić to ze spokojem możesz podjąć decyzje o podróży do kraju, który potencjalnie może wzbudzać większe poczucie zdenerwowania przed podróżą.

Podejmowanie decyzji pod wpływem emocji, chyba jeszcze nigdy nie wyszło nikomu na dobre. Podobnie zresztą jest z postanowieniami noworocznymi. Podejmujemy je na tzw. „haju” a później szybko się poddajemy, bo dokładnie ich nie przemyślimy.

Pozwól sobie na przeżycie reisefieber po swojemu

Prawda jest jednak taka, że reisefieber jest czymś naturalnym, co zdarza się każdemu. Szczególnie, jeśli kierunek, który wybierzemy jest odległy i wymaga od nas wyjścia poza naszą strefę komfortu. Nawet jeśli jesteśmy do podróży doskonale przygotowani to podróżowanie na własną rękę to przygoda, która nas może zaskoczyć każdego dnia. To zawsze wiąże się ze stresem przed podróżą, ale uważam, że powinniśmy pozwolić sobie go przeżyć a nie tłumić. W jaki sposób? To zależy tylko od Ciebie i tego, jak Ty sam rozładowujesz stres.

Każda z historii, które opisałam na początku tego wpisu mnie czegoś nauczyła. Na ich postawie wyciągnęłam wnioski, z którymi się podzieliłam. Jestem świadoma, że raisefieber będzie mi towarzyszyć zawsze, przed każdym dalszym wyjazdem, ale dzisiaj wiem, że warto jest zaryzykować i wrócić z pełnym bagażem doświadczeń.

Udostępnij to...
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin

Dodaj komentarz