TBT: Betonowa dżungla czy miasto marzeń?

Dla jednych to betonowa dżungla, dla drugich miasto z najskrytszych marzeń. Osobiście, zaliczam się do tych drugich. To miasto pochłonęło całe moje serce i powiem Wam jedno: to miasto absolutnie trzeba poczuć i zobaczyć chociaż raz w swoim życiu! Chodźcie, zobaczcie co mi się udało zobaczyć w Nowym Jorku!

Kiedy lądowałam w Nowym Jorku na lotnisku JFK miałam okazję zobaczyć z daleka cały Manhattan. Ekscytacji nie było końca!!! To było dla mnie tak niewiarygodne (do dzisiaj cały wyjazd do USA jest jak sen!), że oczy świeciły mi się jak dwie świeczki. Potem okazało się, że mój bagaż nie doleciał i mój zapł się trochę ostudził, ale podniósł się do gigantycznych rozmiarów, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy w życiu te słynne, wysokie wieżowce. Wtedy automatycznie wszystko przestało mieć znaczenie. BYŁAM W NOWYM JORKU – mieście z moich najskrytszych marzeń!

Moje pierwsze zdjęcie w NYC:

Prawa jest taka, że w NYC byłam trzy razy podczas całego pobytu. Pierwszy raz, kiedy przyleciałam, drugi kiedy miałam lot do Las Vegas, a trzeci, kiedy wracałam do Polski, ale to właśnie przez wylotem zagłębiłam się w tajniki całego miasta, bo byłam tu 5 dni.

NOCLEG

Wszystkie noclegi podczas mojej podróży po USA rezerwowaliśmy z dnia na dzień. Zresztą, albo spaliśmy w namiocie albo w przydrożnych motelach. Nowy Jork jest bardzo drogi – noclegi kosztują nawet do kilkuset złotych. Ja 3 noce spędziłam w pokoju, który wynajęliśmy na AIRBNB (4 łóżka i puste ściany, dostęp do łazienki) za 34$/noc, który zlokalizowany był w Brooklynie 30 minut metrem od Manhattanu. Kolejne 2 noce spałam w hotelu przy lotnisku JFK (skorzystałam z couchsurfingu) zatem nie płaciłam nic za nocleg.

DZIEŃ 1

Times Square

Nie wiem czy wszyscy zaczynają zwiedzanie Nowego Jorku od Times Square, ale ja byłam tak ciekawa tego miejsca, że pierwszego dnia musiałam się tam pojawić i powiem szczerze, że spodziewałam się, że Times Square jest po prostu większy! Niesamowite, jak telewizja zniekształca obraz. Wszechobecne, migające reklamy dookoła rzeczywiście tworzą to miejsce inne. Jest to tak naprawdę serce Nowego Jorku, które nigdy nie zasypia i w którym trzeba poczuć to miasto: jeżdżące taksówki i tłumy ludzi! Przyznam szczerze, że Times Square to jedyne miejsce w Nowym Jorku, w którym nie czułam się bezpiecznie – ogrom ludzi powodował, że miałam wizję jakiegoś ataku terrorystycznego. Mimo to spędziłam tam trochę czasu i to kilka razy, bo jest tam wiele sklepów z pamiątkami, ale także sklepów, których w Polsce nie ma np. M&M’s.

Brooklyn Bridge

Kolejny znany każdemu punkt na mapie Nowe Jorku. Nie muszę chyba dodawać, jak bardzo tłoczny. Zawsze się zastanawiam, jak wszystkie blogerki zrobiły tam zdjęcie, kiedy most jest pusty (pewnie o świcie). Most Brookliński to tak naprawdę jeden z najstarszych mostów wiszących na świecie (1834 r.)! Łączy dwie nowojorskie dzielnice: Manhattan i oczywiście Brooklyn. Choć w Nowym Jorku jest tak wiele mostów to właśnie ten stał się najpopularniejszy ze względu na pojawianie się w tak wielu amerykańskich filmach.

Brooklyn Bridge Park

Przechodząc przez Most Bookliński od strony Manhattanu przychodzicie do Brooklyn Bridge Park, z którego jest niesamowity widok na cały Manhattan. Udało mi się dotrzeć tam akurat przed zachodem słońca, dlatego oglądanie tego, jak oświetlają się budynki jest niezapomniane! Na promenadzie przy Brooklyn Bridge Park jest wielu fotografów, którzy z pewnością robią przepiękne zdjęcia. I niespodzianka – spotkałam tam Edytę Herbuś, zatem to prawda, że w NYC można spotkać nawet znane osobistości!

DZIEŃ 2

Central Park

Kolejnego dnia rozpoczęłam zagłębianie się w sekrety Nowego Jorku do zielonych płuc NYC czyli Central Parku. Myślę, że to miejsce jest potrzebne nowojorczykom, bo jest cicho i można odpocząć od miejskiego zgiełku. Miejsce, w którym widać jak ludzie uprawiają sport, czytają książki czy po prostu spacerują całymi rodzinami (ciekawe ilu z nich co widziałam to turyści). W Central Parku można spotkać oczywiście malarzy, którzy malują portrety czy osoby występujące na ulicy. Daliśmy sobie tam chwilę dla siebie – położyliśmy się na trawie i oddaliśmy się głosom natury.

5th Avenue

Kolejnym punktem na naszej nowojorskiej mapie okazała się być Piąta Aleja, która zlokalizowana jest przy wschodniej części Central Parku. Jest to jedna z najpopularniejszych ulic w Nowym Jorku, na którą trafiliśmy przypadkowo, kiedy opuszczaliśmy Central Park. Przede wszystkim kojarzona ze sklepami luksusowych marek.  Jeśli zatem chcielibyście zrobić tam zakupy to najlepiej wybrać się na odcinek pomiędzy 42 a 59 ulica w NYC. Poza tym, na Piątej Aleji możecie zobaczyć również inne atrakcje Manhattanu jak Empire State Building, Rockefeller Center i Metropolitan Museum of Art (o tym później), ale również budynki, w których mieszkają najzamożniejsi mieszkańcy NYC. Piątej Alei tak naprawdę nie trzeba mieć na swojej liście atrakcji, bowiem i tak prędzej czy później na nią traficie.

DZIEŃ 3

World Trade Center

Nic, co zobaczyłam w Nowym Jorku nie poruszyło mnie tak jak miejsce po dawnych dwóch wieżach World Trade Center. Przy tętniącym życiem miastem, to miejsce jest po prostu… ciche. Słychać tylko wodę, która wlewa się do dwóch zbiorników powstałych by uczcić pamięć po ofiarach zamachu z 11 września 2001. Przekaz pomników jest niesamowity – z żadnego miejsca nie można zobaczyć dna, do którego spływa woda, po to by dać spokój ofiarom zamachu.

Zaraz obok jest muzeum World Trade Centre, które okazało się być jednym z najciekawszych muzeów, w jakich miałam okazje być. Można nie tylko zobaczyć pozostałości po WTC, ale również jak przebiegał zamach. Niestety, do muzeum weszliśmy zbyt późno i nie zdążyliśmy przeczytać wszystkiego (można tam spędzić nawet do kilku godzin), zatem z pewnością, gdy będę miała okazję jeszcze odwiedzić NY to odwiedzę je po raz drugi.

Statua Wolności

Tego samego dnia udałam się na rejs do Statuy Wolności – kolejnego symbolu Nowego Jorku. „Jest to dar narodu francuskiego dla narodu amerykańskiego, upamiętniający przymierze obu narodów w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.” Statuę Wolności zaprojektował między innymi autor innej bardzo znanej konstrukcji – Wieży Eiffla.

Aby obejrzeć Statuę Wolności wcale nie trzeba płynąć na wyspę. Można wybrać się na rejs na wyspę Staten Island, który odpływa z Dolnego Manhattanu. Statek przepływa zaraz obok Statuy Wolności. Nie tylko możecie ją zobaczyć, ale również cały Manhattan. My chcieliśmy skorzystać z tego rejsu, by nie płacić, ale nie znaleźliśmy skąd odpływa statek… Wykupiliśmy wycieczkę, którą przypłynęliśmy na wyspę i mogliśmy się budowli z bardzo bliska przyjrzeć. Robi wrażenie! Z bliska jest ogromna! Można również wejść do „znicza”, którzy jest trzymany przez Statuuę Wolności oraz zobaczyć niesamowitą panoramę całego Nowego Jorku!

Wall Street + Byk (Charging Bull)

Bardzo blisko rejsów, by zobaczyć Statuę Wolności znajduje się Wall Street oraz słynny byk z Wall Street, przy którym zrobić zdjęcie czekałam ponad 30 minut – kolejka była dłuższa niż przy znaku Las Vegas! Na Wall Street  znajdują się głównie instytucje finansowe. Jest to także miejsce, w którym na stałe zadomowiła się Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych.

Rockefeller Center (Top of the Rock)

Nie mogłam sobie odpuścić, by nie zobaczyć Nowego Jorku z lotu ptaka. Opcje były dwie: albo wjeżdżamy na Empire State Building i go nie widzimy z lotu ptaka albo wjeżdżamy trochę niżej na Top of the Rock zlokalizowanego na Rockefeller Center i go oglądamy. Dzisiaj dodałabym do tego jeszcze wjazd na World Trade Center One (najwyższy budynek w Ameryce Północnej), ale wtedy nie przyszło mi to do głowy.

Wybraliśmy opcję drugą, bo wszyscy ją bardzo polecali. Wjazd na taras widokowy kosztował ok 33$ i zarezerwowałam go około 2 tygodni wcześniej. Postanowiłam, że chcę tam być o zachodzie słońca i gdybym miała zadecydować jeszcze raz to nie zrobiłabym tego, bo był ogrom ludzi, szczególnie od strony na Empire State Building – widok na tę część NYC jest OBŁĘDNY i robi ogromne wrażenie.

DZIEŃ 4

Metropolitan Musem of Art 

Kolejne dni w NYC były dużo spokojniejsze, bowiem chciałam pochodzić po mieście a nie tylko odhaczać kolejne punkty na liście. Pomimo tego, że nie jestem fanką sztuki to wybrałam się do MoMA, czyli jednego z najpopularniejszych muzeów sztuki. Jest to przede wszystkim raj właśnie dla miłośników sztuki, bowiem muzeum ma aż 6 pięter i można tam spędzić dosłownie kilka dni! Znajdziecie tam sztukę nowoczesną z zakresu: malarstwa, rysunku, grafiki, rzeźby, fotografii, filmu, video, instalacji oraz nowych mediów. Wstęp kosztuje 25$ lub jeśli jesteście studentami to „co łaska”.

Koncert Gospel

Koleżanki, które były kilka dni wcześniej w Nowym Jorku dotarły na koncert gospel. Przyznam szczerze, że nigdy na takowym wcześniej nie byłam, zatem kiedy udało się dostać na darmowy koncert to bardzo się ucieszyłam. Koncert usłyszałam w Times Square Church, który odbywa się przed nabożeństwem, jednak słyszałam, że najlepiej jest wybrać się do dzielnicy Harlem, w której znajduje się Apollo Theater.

DZIEŃ 5

Hotel Plaza

Ostatniego dnia Nowego Jorku dotarłam do tego słynnego hotelu, w którym spał Kevin w filmie „Kevin sam w Nowym Jorku”. Zlokalizowany jest zaraz obok Piątej Alei oraz wschodniej części Central Parku. Będę szczera: nigdy nie widziałam tak luksusowej recepcji hotelu. Dziwnie się czułam ubrana na sportowo w hallu tak prestiżowego hotelu.

Bryant’s Park + chillout

Ostatnie popołudnie w Nowym Jorku spędziłam w parku otoczonym wieżowcami, czyli idealnym miejscu, by usiąść, kupić ostatnią kawę i pomyśleć na temat minionego zwiedzania Nowego Jorku. Można popatrzeć z boku, jak żyje miasto, jak funkcjonują jego mieszkańcy i ja my w tym wszystkim byśmy się odnaleźli.

Nowy Jork z pewnością skrywa jeszcze nie jedną tajemnice. Podczas mojego pobytu w NYC nie miałam okazji zobaczyć tej ciemniejszej strony miasta, czyli udać się na Bronx. Jest zatem do czego wracać. To miasto jest niesamowite i ponadczasowe – jak dla mnie to nie może się znudzić. Nie można go porównać z żadnym innym, w jakim do tej pory byłam, bo jest tak wyjątkowe i niepowtarzalne. Do dzisiaj czuję w sercu jego niezwykłą atmosferę, dlatego jeśli to czytasz i marzysz o NYC to weź sprawy w swoje ręce i zorganizuj swoją wymarzoną wyprawę.

Jeśli podobał Ci się ten wpis to zapraszam do obserwowania na Instagramie oraz Facebook’u!

Podobne wpisy:

TBT: Utknęłam w korku na jednej z najbardziej krętych dróg w Europie
TBT: Nie umiałam spojrzeć w oczy kobiecie… CITY BREAK W AMSTERDAMIE
To Most Samobójców przyciągnął mnie do tego miasta
Udostępnij to...
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin

2 Replies to “TBT: Betonowa dżungla czy miasto marzeń?”

  1. Oczywiście, że miasto marzeń. Jakofan miejskiej dżungli to miasto jest na mojej liście podróżniczej!

    1. Magdalena on Tour says: Odpowiedz

      Życzę spełnienia tego marzenia tak prędko się da!!!

Dodaj komentarz